Miłosz Brzeziński „Życiologia” – recenzja

Życiologia - okładka książkiMiłosz Brzeziński „Życiologia. Czyli o mądrym zarządzaniu czasem”

Odkąd mniej więcej rok temu przeczytałem „Wy wszyscy moi ja” kiedy tylko miałem możliwość obejrzenia wywiadu, przesłuchania podcastu, lub przeczytania kolejnej książki Miłosza Brzezińskiego długo się nie zastanawiałem. „Życiologię” jest już czwartą jego pozycją, po którą sięgnąłem (dzięki wygranej w konkursie podcastu „Po ludzku o Pieniądzach”).

Pierwsza kwestia, którą chciałbym wyjaśnić to tematyka książki. Nie znajdziesz w niej porad typu:

  • jak w ciągu 3 godzin zrobić to, co do tej pory zajmowało Ci dwa razy więcej czasu;
  • jak priorytetyzować zadania w pracy, tak żeby w natłoku zadań zrobić jak najwięcej;
  • jak planować czas, żeby z doby wycisnąć jak najwięcej.

Szukając tego typu porad lepiej sięgnąć  po np. „Getting things done” Davida Allena.

„Życiologia” to poradnik… ogrodnika. Tak, dobrze czytasz :) Ogrodnika, dlatego, że autor pisze o tym, jak w życiu dobrze pielęgnować trzy ogrody, z którymi każdy z nas ma do czynienia: pierwszy ogród związany z pracą, drugi to dom i rodzina, trzeci wiążący się z własnymi pasjami.

Mądre zarządzanie czasem w życiu – to takie zarządzanie, które pozwala nam pielęgnować każdy z ogrodów. Brzeziński jak zwykle nie podaje prostych rad typu: 45 godzin tygodniowo czasu poświęcaj na pracę, 20 godzin na rodzinę, 15 godzin na swoje pasje. Bardziej pokazuje, że warto dbać o balans między tymi strefami. W jego ocenie paradoksalnie największymi leniami są… pracoholicy, którzy całkowicie skupiają się na jednej ze sfer życia (przy okazji w niektórych przypadkach zwyczajnie udając zapracowanie). Skupić się wyłącznie na jednym ogrodzie – to nic trudnego, prawdziwym wyzwaniem jest znalezienie złotego środka między różnymi sferami życia.

To, co cenię w książkach Brzezińskiego to prezentowanie dość nieoczywistych spostrzeżeń takich jak:

- w porównaniu z domem świat pracy jest mega poukładany – zwykle mamy ściśle przypisane role, obowiązki, zasoby i cele – w domu, biorąc pod uwagę cały czas zmieniające się podejście do roli kobiety i mężczyzny właściwie nie wiadomo jak to sobie wszystko skutecznie poukładać, żeby działało. Podział obowiązków, który znamy choćby z naszych rodzinnych domów rzadko kiedy przystaje do aktualnej rzeczywistości społecznej. Wyzwaniem w rodzinie jest poukładanie tego wszystkiego w taki sposób, żeby było to dobre rozwiązanie dla niej, dla niego, dla ich dzieci.

- o relacjach z innymi:

Drugi człowiek może dać nam wiele, ale są rzeczy, które możemy sobie dać tylko my sami. Bezmyślne pomaganie szkodzi. Poświęcanie się nie wyzwala wdzięczności, a raczej roszczenia i złość.

- praca i dom to naczynia połączone – problemy w jednej ze sfer stanowią zagrożenia dla drugiej. Szkodliwe jest układanie sobie myślenia o pracy i domu w następujący sposób: praca to wysiłek, dom to relaks. Dom jest również miejscem „bardzo zadaniowym” i czym szybciej to zrozumiemy to lepiej dla nas i naszego związku – dzięki zrozumieniu będziemy mogli zrezygnować z części nierealnych założeń.

To, co doceniam w twórczości Brzezińskiego i odnajduję również w tej książce to dwa bardzo istotne elementy: realne podejście, „ciepły” (współczujący w sensie angielskiego self compassion) stosunek do siebie. Realne podejście pomaga nam określać cele, które są do zrealizowania (w przeciwieństwie do pseudocoachingowych porad typu: możesz mieć wszystko tylko to sobie wyobraź), biorąc pod uwagę otoczenie, w którym funkcjonujemy oraz zasoby, które posiadamy (m.in. czas). „Ciepły” stosunek pomaga nam zwalczyć w sobie wewnętrznego krytyka, nie zamartwiać się porównywaniem z innymi, pomaga nam również zrozumieć, że nie każdy w pracy musi robić wybitną karierę, nie każdy z nas musi znaleźć w życiu nie wiadomo jakie pasje – a mimo tego, można wieść szczęśliwe życie.

Jeśli znasz twórczość Miłosza Brzezińskiego (i słuchałeś np. podcastów z nim) to istnieje zagrożenie, że w „Życiologii” nie znajdziesz wiele nowych przemyśleń (choć mimo takiego odczucia czas poświęcony na jej lekturę uważam za wartościowy). Jeśli natomiast po raz pierwszy napotykasz na to nazwisko to gorąco rekomenduję lekturę „Życiologii”!

Dodaj komentarz