Co zmieniło się w badaniach rynku w ostatnich 5 latach? #2

Dziś drugi post dotyczący zmian w branży badawczej w ciągu ostatnich 5 lat. Wczoraj mieliście okazję przeczytać opinię osoby pracującej po stronie agencji badawczej, dziś dla odmiany opinia klienta. Czy rzeczywiście innowacje dla klientów są najważniejsze? A może podstawowe znaczenie ma zupełnie coś innego? Przeczytajcie m.in. o tym z jakiego badania w ostatnim roku był szczególnie zadowolony Marcin Fogiel, od kilku lat zajmujący się badaniami w JTI Polska:

Być bliżej klienta

Od ładnych paru lat na kongresie PTBRiO jak mantra jest powtarzana formułka o tym, ze badacz musi stać się bardziej konsultantem, być bliżej biznesu i wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów. Że badania to nie sztuka sama w sobie. Że trzeba się zmieniać, dostosowywać. Że trzeba proponować nowe, lepiej dopasowane produkty.

 

I rzeczywiście, branża badawcza dostarcza całą masę innowacyjnych rozwiązań (choć oczywiście w powyższych postulatach nie chodzi tylko i wyłącznie o innowacyjność). Praktycznie co roku każda agencja badawcza proponuje szereg nowych, świetnych rozwiązań mających najczęściej angielskie nazwy. Rewolucyjne metodologie, przemyślane skrypty, doskonałe oprogramowanie, rozwinięte materiały wspierające – wszystko to ma na celu dostarczyć nam więcej lepszej wiedzy, dać pogłębione spojrzenie w temat. Tylko czy tak jest w rzeczywistości?

 

W ciągu ostatnich czterech lat pracując po stronie klienta przeczytałem sporo dokumentów, uczestniczyłem w nieskończonej ilości spotkań, widziałem dużo prezentacji dotyczących tego typu produktów. Niektóre z nich były tak zachęcające, że realizując swoje plany badawcze korzystaliśmy z proponowanych rozwiązań. Niektóre z nich były naprawdę ciekawe i wartościowe, choć czy rzeczywiście to była rewolucja, to kwestia co najmniej dyskusyjna.

 

Retorycznym pytaniem jest, czy powinny powstawać nowe produkty i usługi oraz czy powinno się rozwijać te obecnie istniejące. Ale należy pamiętać o czymś oczywistym, co chyba aż tak oczywiste nie jest – pęd ku innowacji to nie jedyna droga, aby działać z większym pożytkiem dla klienta. Badania to nie nowe metodologie, produkty, skrypty. Badania to wiedza. I zdobycie tej wiedzy wymaga czasu. Pracując po stronie klienta, wiem jak często podkreśla się szybkość realizacji i krótki deadline. Ale z tej samej pozycji wiem, że dodatkowy czas poświęcony na przemyślenie tematu, przygotowanie propozycji i analizę jest nie do przecenienia. I nie mówię tu tylko o dłuższym terminie realizacji, ale o rzeczywistym czasie jaki badacz poświęca na konkretne badanie, ile czasu w trakcie projektu przeznacza na refleksje co i jak można zrobić oraz co z tego właściwie wynika. Czasem mam wrażenie, że zaproponowane przez klienta komfortowe ramy czasowe oznaczają zmniejszoną priorytetyzację dla agencji, możliwość odłożenia projektu na chwilę, nie zaś więcej czasu jaki badacz przeznacza na badanie.

 

W ciągu minionego roku zrealizowaliśmy w pracy miedzy innymi jedno „zwykłe” badanie jakościowe – ot, parę grup fokusowych. I właśnie to badanie było dla mnie jednym z lepszych badań jeśli chodzi o dopasowanie do potrzeb biznesu, zrozumienie, a także realizację idei konsultingu. W tym badaniu badacz poświęcił odpowiednią ilość czasu na zrozumienie briefu i naszych potrzeb, a następnie zaproponował rozwiązania pozwalające na dokładną ich realizację. Do tego w raporcie znalazły się naprawdę wartościowe wnioski i rekomendacje – nie dlatego, że to jedna z rubryk, którą trzeba wypełnić, ale dlatego, że rzeczywiście ktoś poświęcił na to odpowiednią ilość czasu.

 

Rozumiem, że innowacyjne badanie stanowi dobre reason to talk, pretekst do spotkania i przypomnienia się klientowi. Cieszę się również, że branża badawcza cały czas się rozwija. Ale banalnego i oklepanego czasu na myślenie nie zastąpi żadne narzędzie. I świadomości tego życzę i klientom z krótkimi deadlinami i badaczom realizującym wiele projektów.

 

Marcin Fogiel. Socjolog, prezes Zarządu Stowarzyszenia Studentów i Absolwentów Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego „Karowa”, badacz i marketer, od 4 lat związany z JTI Polska. W wolnych chwilach biega i czyta, choć nie na raz

 

Zaskoczeni? Czy spodziewaliście się takiej opinii od człowieka pracującego po stronie biznesu?

Dodaj komentarz