„Metoda Czarnej Skrzynki” – recenzja

metoda Matthew Syed „Metoda Czarnej Skrzynki”

Intrygujący tytuł czyż nie? Może nie dla wszystkich ale z pewnością dla pewnego podpitego jegomościa, z którym jechałem akurat pociągiem. Tak się złożyło, że kiedy zacząłem czytać „Metodę…” akurat wracałem pociągiem podmiejskim do domu. W momencie kiedy siedzący obok lekko podchmielony pasażer zaczął typowy dialog: „khm khm… przepraszam bardzo pana… czy mogę o coś zapytać” spodziewałem się standardowej prośby, żeby „poratować”. A tu nie. Niespodzianka. Pan po prostu chciał się dowiedzieć o czym jest ta książka ;)

Wtedy miałem problem z odpowiedzią na to pytanie (będąc na etapie wstępu). Teraz mogę w jednym zdaniu napisać, że książka dotyczy tego w jaki sposób ludzie i organizacje podchodzą do błędów i jak wpływa to na ich funkcjonowanie.

Matthew Syed w dużej części poświęca książkę branży lotniczej pokazując w jaki sposób w tej branży poprzez podejście do błędów poprawiono bezpieczeństwo czyniąc samolot najbezpieczniejszym środkiem transportu. Dla kontrastu zestawia lotnictwo z medycyną oraz wymiarem sprawiedliwości. To, co różnicuje te „branże” to właśnie w dużej mierze reakcja na porażki. W wielkim skrócie: w lotnictwie zachęca się pilotów do raportowania każdej niebezpiecznej sytuacji, każdej sytuacji w której człowiek popełnił nawet najmniejszy błąd. Nie po to, żeby karać czy pociągać do odpowiedzialności ale, żeby zbierać informacje na których mogą się uczyć inni piloci.

Jak to wygląda z kolei w systemie opieki zdrowotnej? Mimo, że Syed opisuje sytuację w USA jest ona zaskakująco zbieżna w tym co odczuwają polscy pacjenci. Zwykle lekarze nawet gdy popełnią błąd nie przyznają się do niego – wszystko za sprawą możliwych konsekwencji.  Co z kolei lekarze robią, żeby czuć się bezpiecznie?  Zlecają często masę niepotrzebnych badań – tylko po to, żeby  ”w razie czego” nikt im nie mógł zarzucić, że coś pominęli. I nic dziwnego… skoro tak a nie inaczej skonstruowany jest system. To za jego sprawą w jednych profesjach pracownicy czują, że mają prawo do błędu, wiedzą, że tylko ten który nic nie robi nie popełnia błędów, a w innych unikają ryzyka, a swój czas często poświęcają na zabezpieczenie swojej sytuacji.

Nie chcę psuć Wam lektury więc nie będę zdradzał więcej szczegółów… w każdym razie autor „Metody…” w swojej książce bardzo wnikliwie analizuje sposób w jaki różne organizacje podchodzą do błędów oraz prawa psychologii, które sprawiają, że tak wiele osób ma trudność z przyznaniem się do błędu.

Książkę czyta się bardzo szybko (mimo, że liczy ponad 400 stron) – wszystko za sprawą potoczystego stylu autora. To jak pisze Syed, pewnie za sprawą jego doświadczenia dziennikarskiego, przypomina mi książki Malcolma Gladwella. To co jest dużym plusem książki to „świeżość” opisywanych historii. Po lekturze wielu książek biznesowych i psychologicznych przy sięganiu po kolejną można odnieść czasem wrażenie, że „większość tego już gdzieś widziałem”. W tym przypadku nie ma takiego problemu – jeśli nie interesujesz się na co dzień lotnictwem jestem pewien, że opisywane historie będą dla Ciebie nowe i interesujące.

Książkę polecam gorąco wszystkim osobom, które interesują się tematyką reakcji organizacji na błędy oraz menedżerom, którzy na co dzień tworzą kulturę swoich organizacji – dla tych osób będzie to cenna lektura zapewniająca tzw. „food for thought”.

Dziękuję Wydawnictwu Insignis za użyczenie egzemplarza recenzyjnego.

„Klient w centrum uwagi” – recenzja

Klient w centrum uwag - okładka książkiRobert Zych „Klient w centrum uwagi. Jak szefowie mogą budować pozytywne doświadczenie w zespołach obsługi”

Półki w księgarniach uginają się od książek na temat marketingu. Jak sprzedawać, jak zbudować silną markę, jak prowadzić marketing wirusowy, jak przeprowadzić dobre badanie rynku – pozycji na ten temat jest mnóstwo. Aż dziwne, że niewielu autorów podejmuje temat szeroko rozumianego client service. Podczas gdy z mojego doświadczenia kompetencja związana z obsługą klienta (zwłaszcza biznesowego) to jedna z najbardziej poszukiwanych kompetencji wśród potencjalnych pracowników na obecnym rynku pracy. Ja wcześniej zetknąłem się tylko z jedną, zagraniczną bardzo dobrą książka o client service. Książka Roberta Zycha to z kolei pierwsza polska pozycja na temat obsługi klienta, którą miałem okazję czytać.

Autor przez wiele lat sam pracował w sprzedaży (m.in. w Coca-Cola Bottlers) dlatego nieobca jest mu specyfika polskiego klienta i naszych realiów. Swoją książkę rozpoczyna rozdziałem ukazującym na konkretnych przykładach jak bardzo ważne jest odpowiednie traktowanie klienta i jak jego satysfakcja może się przyczynić do sukcesu firmy. Rozdział poprawny… ale ja chcę „mięcha”. Dalej robi się bardziej ciekawie – drugi rozdział dotyczy procesu zakupowego, a konkretnie tego w jaki sposób klienci podejmują decyzję o zakupie, w jaki sposób dokonują oszacowania wartości, co może skłonić ich do wybrania alternatywnych opcji. Dużo konkretnych rad – z pewnością warto ten rozdział przeczytać z 2-3 razy. 

Kolejne rozdziały przeznaczone są dla szefów zespołów – można się z nich dowiedzieć:

  • jak powinno wyglądać szkolenie opiekunów klienta do pracy
  • w jaki sposób budować zaangażowanie pracowników
  • co zrobić, żeby nawet sceptycznych pracowników zmotywować do lepszej pracy
  • jak wdrażać odgórne standardy jakości obsługi klienta (np. wprowadzane przez centralę firmy)

To, co jest zaletą książki Roberta Zycha to uwzględnienie specyfiki polskiego rynku i polskich pracowników. Autor sam wielokrotnie zetknął się z trudnymi sytuacjami dlatego w książce opisuje nie tylko dlaczego warto budować zaangażowanie pracowników ale też na przykładach konkretnych rozmów pokazuje w jaki sposób przekonywać pracowników, którzy sprawiają trudności.

Mnie najbardziej w książce spodobały się dwa ostatnie rozdziały: jeden z nich zawiera tzw. „kamizelki ratunkowe” czyli narzędzia, które można stosować w pracy z trudnym klientem, który wywiera nadmierną presję i stara się manipulować, drugi to klasyfikacja trudnych klientów z krótkim omówieniem tego jak można sobie radzić z różnymi typami klientów. Zastanawialiście się kiedyś co np. zrobić w momencie kiedy klient na Was krzyczy? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w tej części książki.

Żeby nie było tak kolorowo – odbiór książki psuje jej końcówka. A właściwie nie końcówka książki a materiały reklamowe dotyczące firmy szkoleniowej autora książki – w momencie, kiedy zajmują one blisko 10% książki (która objętościowo liczy około 200 stron) może to zirytować czytelnika. Gdyby to były dwie, trzy strony – to byłoby to zrozumiałe… ale blisko 20 stron to moim zdaniem przesada. Czytelnik nie po to kupuje książkę, żeby otrzymać broszurę reklamową.

Pomijając jednak tę nieszczęsną końcówkę - z czystym sumieniem mogę polecić książkę „Klient w centrum uwagi” autorstwa Roberta Zycha – na rynku praktycznie nie ma książek poświęconych client service’owi więc gdy pojawia się książka uwzględniającą polską specyfikę (i wyzwania jakie stawiają klienci w polskich realiach) warto po nią sięgnąć!

Case Open 2016 – relacja z konferencji

DSC_0224Parę dni temu na blogu wspominałem o konferencji Case Open 2016 planowanej na 14 kwietnia w Warszawie. Napisałem wtedy „zapowiada się ciekawa konferencja”. Czy organizatorom udało się sprostać moim oczekiwaniom? 

Nie miałem szczęścia tego dnia. Na konferencję chciałem dojechać na spokojnie, żeby bez pośpiechu się zarejestrować i usiąść razem z kimś znajomym. Nie udało się – pech chciał, że akurat zepsuła się trakcja kolejowa w Rembertowie – to sprawiło, że do hotelu, w którym odbywał się Case Open 2016 dojechałem równo o 9:30 – z tego powodu nie mam pretensji do organizatorów, że zaczęli parę minut później ;)

Z wystąpień, które odbyły się tego dnia chciałbym szerzej opisać trzy.

Po pierwsze, wystąpienie Ewy Łabno-Falęckiej, dyrektorki ds. komunikacji w Mercedes Benz Polska. Bardzo energetyczna prezentacja, konkretnie – „bez owijania w bawełnę” – takich osób naprawdę się dobrze słucha. Łabno-Falęcka opowiadała o projekcie Stacji Mercedes – nowego miejsca styku z konsumentem (touchpoint), który miał lekko zmienić wizerunek marki (postrzeganej zwykle jako luksusowa, podczas gdy marketerzy Mercedesa chcą, żeby ich produkt był postrzegany jako premium) i jednocześnie dotrzeć do młodszego konsumenta. Z pewnością był to ciekawy case zwłaszcza dla osób, które wcześniej w Warszawie miały okazję na Powiślu odwiedzić Stację Mercedes.

Po drugie, prezentację rozpoczynającą kongres. Maciej Tesławski opowiadał czym jest strategia, ile może kosztować stworzenie strategii i co najważniejsze ile może kosztować firmę działanie bez strategii. Tesławski jest jedną z tych osób, które dobrze się słucha – pewnie dlatego, że używa dobrych metafor. Część osób w kuluarach komentowała, że brakowało w tej prezentacji nowych case studies a te użyte w prezentacji są przez jej autora dość często przywoływane – nie wiem, nie mnie to oceniać, ja chyba pierwszy raz miałem możliwość wysłuchania prezentacji Macieja Tesławskiego :)

Po trzecie, wystąpienie Michała Banacha z Neurohm. O ile merytorycznie są pewne obszary o których mógłbym długo podyskutować z autorem tej prezentacji (bo mocno krytycznie podchodzę do np. powiązania szybkości reakcji odpowiedzi na pytanie z wartościowaniem o jakości takiej odpowiedzi) o tyle muszę docenić warsztat prezentacyjny. Mimo, że wystąpienie była tuż przed lunchem sala była mocno skupiona, ożywiona – gdyby prezentacja się jeszcze przedłużyła to raczej nikt by nie wyszedł z sali. Neurohm przy okazji została zaprezentowana jako firma z ciekawą ofertą (jednak zrobione to było bardzo umiejętnie i naturalnie – bez akwizycji). Myślę, że wiele osób, które wcześniej mogło nie słyszeć o badaniach neuromarketingowych zainteresuje się bardziej tym tematem po tej prezentacji :)

DSC_0246

Organizacyjnie wydarzenie zostało przygotowane bardzo profesjonalnie. Dobra lokalizacja, brak wpadek organizacyjnych, bank prezentów (każdy uczestnik na podstawie kuponu ze swojego pakietu mógł odebrać jedną z nagród – ja wylosowałem notes), prezent na koniec (niespodzianka w formie występu kabaretu plus zestaw piw od Żywca). Dobrym pomysłem też był certyfikat uczestnictwa (jak na zdjęciu obok) – mała rzecz a cieszy :)

Dla mnie to wydarzenie było istotne przede wszystkim z tego jakie osoby zgromadziło – i nie mam tutaj tylko na myśli świetnych prowadzących prezentacje. Cieszę się, że wreszcie mogłem poznać na żywo i porozmawiać z Martą autorką bloga oraz Jackiem autorem Marketing, książki, życie (pozdrawiam oboje przy okazji :) ) - bez takich spotkań i ciekawych rozmów nie ma dobrej konferencji. Miałem też okazję trochę dłużej porozmawiać z Tomaszem Reichem autorem książki „Jak dbać o wizerunek w mediach społecznościowych” i z pewnością to był czas dobrze spędzony.

sim_jak_rozmawiac_w_social_mediach_reich-ok Przy okazji chciałbym Was zaprosić na spotkanie autorskiem z Tomaszem Reichem poświęcone wyżej wspomnianej książce. Spotkanie odbędzie się w najbliższy czwartek 21 kwietnia o godzinie 18:00 w auli A w Collegium Civitas (Pałac Kultury, Warszawa) – więcej szczegółów na stronie Collegium Civitas. A warto być… bo łatwo wygrać tę książkę ode mnie ;) Pierwsza osoba, która w Collegium Civitas rozpozna mnie, podejdzie i powie hasło „”Konkurs PaidSocial.pl” dostanie ode mnie tę pozycję :) Do zobaczenia!

Case Open 2016 – zapowiada się ciekawa konferencja

Case Open 2016 Ostatnio jestem dość sceptycznie nastawiony do konferencji. Udział w kilku wydarzeniach, w których nie dowiedziałem się niczego ciekawego + słaba organizacja niektórych eventów sprawiła, że z dużą obawą podchodzę do konferencji marketingowych. W moim kalendarzu pojawiło się jednak wydarzenie, które przeczy tej regule. Poświęć parę minut i dowiedz się dlaczego moim zdaniem warto pojawić się na Case Open 2016 w Warszawie 14 kwietnia (tak to już za parę dni!).

Dlaczego Case Open mnie zainteresowało?

1) Skład prelegentów – w większości to stratedzy reklamowi/marketingowi którzy na co dzień nie pojawiają się zbyt często na konferencjach (są oczywiście wyjątki w tym gronie). Marek Staniszewski, Maciej Tesławski, Marcin Kalkhoff – tych ludzi na pewno warto posłuchać, a nie częsta jest ku temu okazja.

2) Tematyka wystąpień  – marketing dla branż z zakazami (np. alkohole, tytoń), architektura i kultura służące budowaniu customer experience, rola strategii w kampaniach reklamowych – takie tematy zwykle nie pojawiają się na konferencjach dlatego przyciągnęły moją uwagę :)

3) Bank Prezentów - ciekawa inicjatywa. Wśród uczestników konferencji zostaną rozlosowane nietypowe nagrody. Kawa z Markiem Staniszewskim, a może warsztaty strategii z Maciejem Tesławskim? Dobry pomysł!

4) Organizator konferencji – Wydawnictwo Słowa i Myśli. Mam bardzo pozytywne doświadczenia z tym wydawnictwem książkowym – jeśli konferencję zorganizują równie dobrze jak wydają książki to jestem spokojny o jej jakość :)

5) Miejsce konferencji: hotel Radisson Blue Sobieski przy Placu Zawiszy w Warszawie (ścisłe centrum – dosłownie 2 przystanki tramwajowe od Dworca Centralnego). Lokalizacja w bardzo dobrym miejscu – zwłaszcza dla osób, które przyjeżdżają z innych miast. Wiele konferencji marketingowych w ostatnich latach odbywa się np. w okolicach Wawra – dotarcie tam z centrum Warszawy w godzinach porannych sprawia, że wiele osób nie jest w stanie dojechać na pierwsze z wystąpień.

Zainteresowani? Więcej szczegółów na stronie konferencji

Konferencja już za parę dni – więc nie zwlekajcie z rejestracją. Ja się wybieram – liczę, że uda mi się w realu spotkać moich czytelników. Do zobaczenia :)

Jak znaleźć pracę w nowej branży? Doświadczenia i przemyślenia byłego badacza rynku

Jak znaleźć pracę w nowej branży?

Ponad rok temu podjąłem jedną z odważniejszych decyzji w moim życiu. Po blisko 6 latach w branży badawczej zdecydowałem się na całkowitą zmianę branży i rozpoczęcie kariery w digital marketingu. Taki wybór oceniam jako dość śmiały (a rok temu część osób z boku pewnie w myślach oceniało go jako szalony ruch), bo po kilku latach pracy w branży badań marketingowych, gdzie miałem już zbudowaną pewną pozycję (jako senior), całkiem przyzwoite zarobki i bogate doświadczenie zdecydowałem się wywrócić swoje życie zawodowe do góry nogami i rozpocząć ponowne wspinanie się po szczeblach kariery w odmiennym obszarze biznesowym.

Ponad rok od podjęcie tej decyzji jestem z niej bardzo zadowolony. Biorąc pod uwagę, że temat szukania pracy w nowej branży jest dość słabo opisany (bo osoby w okolicach 30 roku życia jeśli zmieniają pracę to już zwykle w ramach tej samej dziedziny) postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami.

Na początku odpowiedz sobie na jedno bardzo ważne pytanie:

Dlaczego chcesz zmienić branżę? Z tym jednym prostym pytaniem łączy się szereg kolejnych.

  • Czy chodzi o pieniądze?
  • Czy może o wypalenie zawodowe?
  • Czy brakuje Ci nowych bodźców?
  • Czy uważasz, że branża w której dotychczas pracowałeś nie jest rozwojowa?
  • Co mogłoby Cię skłonić do zostania w Twojej poprzedniej branży?

Wszystkie te aspekty warto przemyśleć, żeby po pierwsze stwierdzić czy faktycznie zmiana branży jest dobrym rozwiązaniem (bo czasem może lepiej warto spróbować w ramach firmy, w której się aktualnie pracuje znaleźć sobie nową rolę – nie wszędzie jest to możliwe, ale warto ze swoim pracodawcą przedyskutować taką możliwość), a po drugie być gotowym żeby odpowiedzieć na to pytanie na rozmowach rekrutacyjnych, na które będziesz chodzić. Jestem pewien, że tego typu pytanie padnie na 9 na 10 rozmowach kwalifikacyjnych (a jeśli nie padnie to zastanów się czy rekrutacja jest prowadzona w profesjonalny sposób).

Dobre przygotowanie to połowa sukcesu

Jak w wielu innych sferach życiowych uważam, że odpowiednie przygotowanie się istotnie zwiększa nasze szansę na odniesienie sukcesu. Żeby uniknąć rozczarowań po prostu przygotuj się do zmiany. Sukces jest tam gdzie kończy się strefa komfortu – to stwierdzenie w ostatnich latach zostało strasznie wyeksploatowane ale jest w nim wciąż dużo prawdy. Zmiana branży niesie ze sobą różnego rodzaju konsekwencje, które warto przemyśleć przed podjęciem decyzji. Oto kluczowe z nich:

  • Zaakceptuj to, że z roli nauczyciela musisz cofnąć się do roli ucznia. Jeśli w jakiejś branży pracowałeś kilka lat to pewnie jesteś przyzwyczajony do tego, że sam już wdrażałeś do pracy nowe osoby – teraz będziesz zmuszony się cofnąć do roli stażysty/juniora. Czy jesteś na to gotowy?
  • Przygotuj sobie poduszkę finansową oraz zrób analizę swoich wydatków. Zmiana branży wiążę się w większości przypadków z dużym obniżeniem zarobków. Sprawdź czy jesteś na gotowy – przeanalizuj swoje miesięczne wydatki i zastanów się jakie kroki musisz poczynić, żeby przy pomocy swoich oszczędności i nowej niższej pensji przeżyć pierwszy rok po zmianie pracy.
  • Pamiętaj, że aby zrobić krok naprzód wcześniej trzeba zrobić dwa kroki w tył. Nie spodziewaj się, że zmiana branży automatycznie sprawi, że znajdziesz ciekawą, rozwojową pracę z perspektywami dobrych zarobków. Na początku może być trudno – w takich przypadkach na pewno pojawią się momenty zwątpienia. Zanim jednak podejmiesz jakieś nerwowe ruchy (np. powrót do wcześniejsze branży) odczekaj przynajmniej rok (albo inny okres, który wcześniej sobie sam założysz).
  • Dowiedz się jak najwięcej o nowej branży. Wiedza zdobyta przy researchu na temat nowej branży na pewno ułatwi Ci zabłysnąć w czasie rozmowy kwalifikacyjnej. Zbieraj dane z różnych źródeł (pojedyncza ultra pozytywna opinia od kolegi pracującego w tej branży to zdecydowanie za mało!). Czym więcej wiesz tym lepiej. Jednocześnie minimalizujesz ryzyko zmiany jak to w przysłowiu: „zamienił stryjek siekierkę na kijek”. Przede wszystkim spróbuj zweryfikować to czy nowa branża faktycznie pozwoli Ci osiągnąć cele, które motywowały Cię do zmiany pracy.
  • Przygotuj się psychologicznie na zmianę. Większość ludzi boi się zmian, boi się wyjścia ze strefy komfortu – wiem, że znów to brzmi jak część wykładu pseudocoachingowego, ale taka jest prawda. Najtrudniejsza część zmiany to reakcja otoczenia. Jeśli decydujesz się na zmianę branży to rozsądnie jest pogadać na ten temat z innymi osobami. Jednak w momencie, kiedy podejmiesz finalną decyzję to musisz być konsekwentny – nie możesz sobie pozwolić na uleganie negatywnym podszeptom. Nie możesz słuchać osób, które mówią „to nie ma sensu”.
  • Rozpuść wici wśród znajomych. To najwygodniejszy sposób znalezienia pracy w nowej branży – jeśli w swojej firmie poleci Cię ktoś znajomy to istnieje przy tym duża szansa, że Twoje kompetencje zdobyte w poprzedniej pracy zostaną docenione w nowym miejscu (i zamiast rozpoczynać od pozycji stażysty załapiesz się na juniora).
  • Zastanów się jak się wyróżnić spośród innych kandydatów. Ja w zeszłym roku wysyłając swoje aplikacje do działów SEM (Search Enginge Marketing) rozsyłałem taką oto reklamę Google AdWords na mój temat. Taki nietypowy sposób aplikowania zadziałał bardzo dobre – na mniej więcej 5 wysłanych aplikacji dostałem 4 zaproszenia na rozmowy.
    cv

 

 

Samo znalezienie nowej pracy nie jest problemem – kluczowy jest właściwy wybór

Biorąc pod uwagę swoje ubiegłoroczne poszukiwania pracy w nowej branży zaryzykuję stwierdzenie, że w sytuacji kiedy jesteś osobą z ugruntowanym doświadczeniem zawodowym i zmieniasz obszar biznesowy z gotowością do zaczynania „od zera” to jesteś łakomym kąskiem dla większości pracodawców. Wystarczy w tym celu spełnić dwa podstawowe wymagania:

1) Pokazać przyszłemu pracodawcy swoje zainteresowanie tematem i podstawową wiedzę. W czasach Internetu i serwisów, które udostępniają liczne kursy edukacyjne, zdobycie takiej podstawowej wiedzy nie jest niczym trudnym. Dla przykładu: ja przed tym zanim poszedłem na rozmowę do działów typu SEM sam wcześniej poczytałem sporo o Google AdWords i uruchomiłem swoje własne testowe kampanie. Na starcie już byłem mocno do przodu w stosunku do innych osób, które mogły deklarować zainteresowanie marketingiem internetowym ale bez żadnego dowodu.

2) Zaprezentować w swoim CV/liście motywacyjnym jak kompetencje zdobyte w poprzedniej pracy/branży mogą pomóc w szybszym rozwoju w nowej branży. W moim przypadku zarówno w dokumentach aplikacyjnych jak i w czasie rozmów podkreślałem swoje doświadczenie biznesowe w pracy z klientem, umiejętność przekładania danych na rekomendacje biznesowe oraz kompetencje związane z MS Excelem. Grunt, żeby wcześniej dobrze się zastanowić czego Twój nowy pracodawca może od Ciebie potrzebować. Jeśli masz pracować jako analityk głównie na liczbach to na nic zda się zainteresowaniem programami graficznymi. Jeśli nie będziesz pracować w dziale back office to na nic zda się chwalenie kompetencjami związanymi z client service. Szukaj we własnym doświadczeniu kompetencji i wiedzy, które będą relewantne  dla Twojego nowego pracodawcy (jeśli odrobiłeś dobrze lekcję związaną ze zdobyciem jak największej liczby informacji o nowej branży to nie powinno to stanowić problemu).

Otrzymałeś już kilka ofert – którą wybrać?

To chyba jeden z kluczowych etapów zmiany branży. Ta jedna decyzja w dużym stopniu może zdeterminować Twoją przyszłość zawodową, dlatego należy podjąć ją z dużą ostrożnością. Sam uważam, że w 100% nigdy nie jesteśmy w stanie dobrze ocenić czy w wybranej firmie na danym stanowisku będzie nam się dobrze pracowało – wszystko wychodzi w praktyce. Nie mniej jednak powtórzę: „dobre przygotowanie to połowa sukcesu”. Co mnie rok temu pomogło w wyborze?

1) Konsultacja ze znajomymi z nowej branży. Nie jest to idealne źródło wiedzy, bo zapewne nie każdy Twój znajomy będzie miał szersze i cenne spojrzenie doświadczenie biznesowe, ale na ogół pozwoli Ci to uniknąć poważnej wtopy – czyli minimalizujesz ryzyko trafienia do firmy, która na rynku cieszy się słabą renomą/jest w trudnej sytuacji finansowej/źle obchodzi się ze swoimi pracownikami.

2) Kontakt z byłymi pracownikami danej firmy. W czasach Goldenline czy LinkedIn bez problemu możesz znaleźć ludzi, którzy pracowali w przeszłości w danej firmie i w danym departamencie (czy nawet zespole). Część z nich będziesz gotowa się z Tobą podzielić swoimi doświadczeniami, część nie – ale warto próbować. Ja dzięki takiemu działaniu uniknąłem trafienia do firmy, w której miałbym zapewnione siedzenie w pracy weekendami.

3) Jeśli liczysz na szybki rozwój – zaryzykuj. Od pewnego profesora w czasie studiów podyplomowych usłyszałem, że jeśli jakiś pomysł wydaje się Tobie oraz Twoim znajomym dobrym pomysłem to prawdopodobnie oznacza, że jest już za późno (bo jeśli to pomysł biznesowy to prawdopodobnie ktoś już nad nim pracuje). I na odwrót: kiedy Twoi znajomi pytają się „a komu to będzie potrzebne?”, kręcą nosem, słyszysz „no nie wiem” to wtedy istnieje szansa, że trafiłeś na coś innowacyjnego i Twoja koncepcja się sprawdzi. Ja rok temu decydując się na pracę w dziale paid social od części znajomych słyszałem, że już jest dużo specjalistów w tej branży, że może powinienem wybrać coś innego… Tylko jeden mój znajomy, który pracuje w dużej firmie internetowej (ale bardziej jako inżynier, programista) doradził mi, żeby wybrać taką firmę, w której będę miał bliski kontakt z pracownikami Facebooka. Wiedza wiedzą ale ponadto duże znaczenie mają kontakty biznesowe, które zaprocentują w przyszłości.

4) Duża firma = znane marki. Przez całe swoje życie zawodowe pracowałem w firmach, które w swojej branży były jednymi z czołowych (i zarazem największych) firm. Doskonale wiem, że w zestawieniu z mniejszymi firmami i startupami takie duże organizacje mają swoje zalety i wady. Z mojej perspektywy główną zaletą pracy w tych większych firmach jest możliwość zdobycia doświadczenia w pracy z dużymi klientami i znanymi markami. Takie doświadczenie ma wymiar nie tylko praktyczny ale i wizerunkowy. W branży marketingowej czy reklamowej z tego co zdążyłem zauważyć liczy się nie tylko to jak wykonujesz swoją pracę, ale również dla jakich klientów pracujesz. Z drugiej strony musisz pamiętać, że duże organizacje zwykle są mniej elastyczne w kontekście awansu i rozwoju zawodowego. Nie chcę tutaj przesądzać, który wybór jest właściwy – natomiast w momencie porównywania kilku ofert warto wziąć pod uwagę również czynnik wielkości firmy.

Podsumowanie

Wszystko to brzmi kolorowo ale pewnie zastanawiasz się czytelniku jak to zadziało u mnie? Ja mniej więcej rok temu po prawie 6 latach w badaniach rynku zmieniłem branżę na digital marketing. Zacząłem od zera – wszystkie oferty, które otrzymałem dotyczyły stanowiska stażysty lub juniora. W momencie wybierania pracy miałem 4 różne oferty pracy (z różnych firm i z różnych działów) – co ciekawe tak się zdarzyło, że wybrałem ofertę najsłabiej płatną (na początku) ale taką, która w moim odczuciu dawała mi lepsze perspektywy w przyszłości.

W ciągu roku rozwój mojej kariery był bardzo dynamiczny – od stażysty, przez juniora i specjalistę i managera (stanowisko managera otrzymałem w momencie przejścia do nowej firmy). Pod względem zarobków po roku pracy w nowej branży udało mi się osiągnąć trochę lepsze pieniądze, niż te które miałbym w badaniach (zakładając, że w ciągu ostatniego roku po pozostaniu w badaniach otrzymałbym podwyżkę). To wszystko jest ważne, ale ważna jest również satysfakcja z pracy (której zaczęło mi brakować po paru latach w badaniach marketingowych) a także poczucie rozwoju i pod tym kątem jestem zdecydowanie zadowolony ze zmiany, na którą zdecydowałem się rok temu. Jestem w miejscu, w którym wykonuję ciekawą pracę, którą lubię a jednocześnie taką jaka jest doceniana przez moją organizację i moich klientów. Nie było to łatwa decyzja, nie było mi łatwo w pierwszych miesiącach po tej decyzji, wewnętrznie – podświadomie na pewno zżerały mnie nerwy… ale teraz wiem, że było warto!

Jestem świadomy, że zmiana pracy a tym bardziej przechodzenie do nowej branży to temat, który można by spokojnie opisać w książce. Mam nadzieję, że ta wersja skrócona przypadła Ci do gustu. Jeśli sam zmieniałeś pracę i przechodziłeś do nowej branży proszę podziel się z nami swoimi doświadczeniami w komentarzu.

—> Jeśli masz znajomych, którzy rozważają zmianę branży – poleć im mój tekst!