Case Open 2016 – zapowiada się ciekawa konferencja

Case Open 2016 Ostatnio jestem dość sceptycznie nastawiony do konferencji. Udział w kilku wydarzeniach, w których nie dowiedziałem się niczego ciekawego + słaba organizacja niektórych eventów sprawiła, że z dużą obawą podchodzę do konferencji marketingowych. W moim kalendarzu pojawiło się jednak wydarzenie, które przeczy tej regule. Poświęć parę minut i dowiedz się dlaczego moim zdaniem warto pojawić się na Case Open 2016 w Warszawie 14 kwietnia (tak to już za parę dni!).

Dlaczego Case Open mnie zainteresowało?

1) Skład prelegentów – w większości to stratedzy reklamowi/marketingowi którzy na co dzień nie pojawiają się zbyt często na konferencjach (są oczywiście wyjątki w tym gronie). Marek Staniszewski, Maciej Tesławski, Marcin Kalkhoff – tych ludzi na pewno warto posłuchać, a nie częsta jest ku temu okazja.

2) Tematyka wystąpień  – marketing dla branż z zakazami (np. alkohole, tytoń), architektura i kultura służące budowaniu customer experience, rola strategii w kampaniach reklamowych – takie tematy zwykle nie pojawiają się na konferencjach dlatego przyciągnęły moją uwagę :)

3) Bank Prezentów - ciekawa inicjatywa. Wśród uczestników konferencji zostaną rozlosowane nietypowe nagrody. Kawa z Markiem Staniszewskim, a może warsztaty strategii z Maciejem Tesławskim? Dobry pomysł!

4) Organizator konferencji – Wydawnictwo Słowa i Myśli. Mam bardzo pozytywne doświadczenia z tym wydawnictwem książkowym – jeśli konferencję zorganizują równie dobrze jak wydają książki to jestem spokojny o jej jakość :)

5) Miejsce konferencji: hotel Radisson Blue Sobieski przy Placu Zawiszy w Warszawie (ścisłe centrum – dosłownie 2 przystanki tramwajowe od Dworca Centralnego). Lokalizacja w bardzo dobrym miejscu – zwłaszcza dla osób, które przyjeżdżają z innych miast. Wiele konferencji marketingowych w ostatnich latach odbywa się np. w okolicach Wawra – dotarcie tam z centrum Warszawy w godzinach porannych sprawia, że wiele osób nie jest w stanie dojechać na pierwsze z wystąpień.

Zainteresowani? Więcej szczegółów na stronie konferencji

Konferencja już za parę dni – więc nie zwlekajcie z rejestracją. Ja się wybieram – liczę, że uda mi się w realu spotkać moich czytelników. Do zobaczenia :)

Jak znaleźć pracę w nowej branży? Doświadczenia i przemyślenia byłego badacza rynku

Jak znaleźć pracę w nowej branży?

Ponad rok temu podjąłem jedną z odważniejszych decyzji w moim życiu. Po blisko 6 latach w branży badawczej zdecydowałem się na całkowitą zmianę branży i rozpoczęcie kariery w digital marketingu. Taki wybór oceniam jako dość śmiały (a rok temu część osób z boku pewnie w myślach oceniało go jako szalony ruch), bo po kilku latach pracy w branży badań marketingowych, gdzie miałem już zbudowaną pewną pozycję (jako senior), całkiem przyzwoite zarobki i bogate doświadczenie zdecydowałem się wywrócić swoje życie zawodowe do góry nogami i rozpocząć ponowne wspinanie się po szczeblach kariery w odmiennym obszarze biznesowym.

Ponad rok od podjęcie tej decyzji jestem z niej bardzo zadowolony. Biorąc pod uwagę, że temat szukania pracy w nowej branży jest dość słabo opisany (bo osoby w okolicach 30 roku życia jeśli zmieniają pracę to już zwykle w ramach tej samej dziedziny) postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami.

Na początku odpowiedz sobie na jedno bardzo ważne pytanie:

Dlaczego chcesz zmienić branżę? Z tym jednym prostym pytaniem łączy się szereg kolejnych.

  • Czy chodzi o pieniądze?
  • Czy może o wypalenie zawodowe?
  • Czy brakuje Ci nowych bodźców?
  • Czy uważasz, że branża w której dotychczas pracowałeś nie jest rozwojowa?
  • Co mogłoby Cię skłonić do zostania w Twojej poprzedniej branży?

Wszystkie te aspekty warto przemyśleć, żeby po pierwsze stwierdzić czy faktycznie zmiana branży jest dobrym rozwiązaniem (bo czasem może lepiej warto spróbować w ramach firmy, w której się aktualnie pracuje znaleźć sobie nową rolę – nie wszędzie jest to możliwe, ale warto ze swoim pracodawcą przedyskutować taką możliwość), a po drugie być gotowym żeby odpowiedzieć na to pytanie na rozmowach rekrutacyjnych, na które będziesz chodzić. Jestem pewien, że tego typu pytanie padnie na 9 na 10 rozmowach kwalifikacyjnych (a jeśli nie padnie to zastanów się czy rekrutacja jest prowadzona w profesjonalny sposób).

Dobre przygotowanie to połowa sukcesu

Jak w wielu innych sferach życiowych uważam, że odpowiednie przygotowanie się istotnie zwiększa nasze szansę na odniesienie sukcesu. Żeby uniknąć rozczarowań po prostu przygotuj się do zmiany. Sukces jest tam gdzie kończy się strefa komfortu – to stwierdzenie w ostatnich latach zostało strasznie wyeksploatowane ale jest w nim wciąż dużo prawdy. Zmiana branży niesie ze sobą różnego rodzaju konsekwencje, które warto przemyśleć przed podjęciem decyzji. Oto kluczowe z nich:

  • Zaakceptuj to, że z roli nauczyciela musisz cofnąć się do roli ucznia. Jeśli w jakiejś branży pracowałeś kilka lat to pewnie jesteś przyzwyczajony do tego, że sam już wdrażałeś do pracy nowe osoby – teraz będziesz zmuszony się cofnąć do roli stażysty/juniora. Czy jesteś na to gotowy?
  • Przygotuj sobie poduszkę finansową oraz zrób analizę swoich wydatków. Zmiana branży wiążę się w większości przypadków z dużym obniżeniem zarobków. Sprawdź czy jesteś na gotowy – przeanalizuj swoje miesięczne wydatki i zastanów się jakie kroki musisz poczynić, żeby przy pomocy swoich oszczędności i nowej niższej pensji przeżyć pierwszy rok po zmianie pracy.
  • Pamiętaj, że aby zrobić krok naprzód wcześniej trzeba zrobić dwa kroki w tył. Nie spodziewaj się, że zmiana branży automatycznie sprawi, że znajdziesz ciekawą, rozwojową pracę z perspektywami dobrych zarobków. Na początku może być trudno – w takich przypadkach na pewno pojawią się momenty zwątpienia. Zanim jednak podejmiesz jakieś nerwowe ruchy (np. powrót do wcześniejsze branży) odczekaj przynajmniej rok (albo inny okres, który wcześniej sobie sam założysz).
  • Dowiedz się jak najwięcej o nowej branży. Wiedza zdobyta przy researchu na temat nowej branży na pewno ułatwi Ci zabłysnąć w czasie rozmowy kwalifikacyjnej. Zbieraj dane z różnych źródeł (pojedyncza ultra pozytywna opinia od kolegi pracującego w tej branży to zdecydowanie za mało!). Czym więcej wiesz tym lepiej. Jednocześnie minimalizujesz ryzyko zmiany jak to w przysłowiu: „zamienił stryjek siekierkę na kijek”. Przede wszystkim spróbuj zweryfikować to czy nowa branża faktycznie pozwoli Ci osiągnąć cele, które motywowały Cię do zmiany pracy.
  • Przygotuj się psychologicznie na zmianę. Większość ludzi boi się zmian, boi się wyjścia ze strefy komfortu – wiem, że znów to brzmi jak część wykładu pseudocoachingowego, ale taka jest prawda. Najtrudniejsza część zmiany to reakcja otoczenia. Jeśli decydujesz się na zmianę branży to rozsądnie jest pogadać na ten temat z innymi osobami. Jednak w momencie, kiedy podejmiesz finalną decyzję to musisz być konsekwentny – nie możesz sobie pozwolić na uleganie negatywnym podszeptom. Nie możesz słuchać osób, które mówią „to nie ma sensu”.
  • Rozpuść wici wśród znajomych. To najwygodniejszy sposób znalezienia pracy w nowej branży – jeśli w swojej firmie poleci Cię ktoś znajomy to istnieje przy tym duża szansa, że Twoje kompetencje zdobyte w poprzedniej pracy zostaną docenione w nowym miejscu (i zamiast rozpoczynać od pozycji stażysty załapiesz się na juniora).
  • Zastanów się jak się wyróżnić spośród innych kandydatów. Ja w zeszłym roku wysyłając swoje aplikacje do działów SEM (Search Enginge Marketing) rozsyłałem taką oto reklamę Google AdWords na mój temat. Taki nietypowy sposób aplikowania zadziałał bardzo dobre – na mniej więcej 5 wysłanych aplikacji dostałem 4 zaproszenia na rozmowy.
    cv

 

 

Samo znalezienie nowej pracy nie jest problemem – kluczowy jest właściwy wybór

Biorąc pod uwagę swoje ubiegłoroczne poszukiwania pracy w nowej branży zaryzykuję stwierdzenie, że w sytuacji kiedy jesteś osobą z ugruntowanym doświadczeniem zawodowym i zmieniasz obszar biznesowy z gotowością do zaczynania „od zera” to jesteś łakomym kąskiem dla większości pracodawców. Wystarczy w tym celu spełnić dwa podstawowe wymagania:

1) Pokazać przyszłemu pracodawcy swoje zainteresowanie tematem i podstawową wiedzę. W czasach Internetu i serwisów, które udostępniają liczne kursy edukacyjne, zdobycie takiej podstawowej wiedzy nie jest niczym trudnym. Dla przykładu: ja przed tym zanim poszedłem na rozmowę do działów typu SEM sam wcześniej poczytałem sporo o Google AdWords i uruchomiłem swoje własne testowe kampanie. Na starcie już byłem mocno do przodu w stosunku do innych osób, które mogły deklarować zainteresowanie marketingiem internetowym ale bez żadnego dowodu.

2) Zaprezentować w swoim CV/liście motywacyjnym jak kompetencje zdobyte w poprzedniej pracy/branży mogą pomóc w szybszym rozwoju w nowej branży. W moim przypadku zarówno w dokumentach aplikacyjnych jak i w czasie rozmów podkreślałem swoje doświadczenie biznesowe w pracy z klientem, umiejętność przekładania danych na rekomendacje biznesowe oraz kompetencje związane z MS Excelem. Grunt, żeby wcześniej dobrze się zastanowić czego Twój nowy pracodawca może od Ciebie potrzebować. Jeśli masz pracować jako analityk głównie na liczbach to na nic zda się zainteresowaniem programami graficznymi. Jeśli nie będziesz pracować w dziale back office to na nic zda się chwalenie kompetencjami związanymi z client service. Szukaj we własnym doświadczeniu kompetencji i wiedzy, które będą relewantne  dla Twojego nowego pracodawcy (jeśli odrobiłeś dobrze lekcję związaną ze zdobyciem jak największej liczby informacji o nowej branży to nie powinno to stanowić problemu).

Otrzymałeś już kilka ofert – którą wybrać?

To chyba jeden z kluczowych etapów zmiany branży. Ta jedna decyzja w dużym stopniu może zdeterminować Twoją przyszłość zawodową, dlatego należy podjąć ją z dużą ostrożnością. Sam uważam, że w 100% nigdy nie jesteśmy w stanie dobrze ocenić czy w wybranej firmie na danym stanowisku będzie nam się dobrze pracowało – wszystko wychodzi w praktyce. Nie mniej jednak powtórzę: „dobre przygotowanie to połowa sukcesu”. Co mnie rok temu pomogło w wyborze?

1) Konsultacja ze znajomymi z nowej branży. Nie jest to idealne źródło wiedzy, bo zapewne nie każdy Twój znajomy będzie miał szersze i cenne spojrzenie doświadczenie biznesowe, ale na ogół pozwoli Ci to uniknąć poważnej wtopy – czyli minimalizujesz ryzyko trafienia do firmy, która na rynku cieszy się słabą renomą/jest w trudnej sytuacji finansowej/źle obchodzi się ze swoimi pracownikami.

2) Kontakt z byłymi pracownikami danej firmy. W czasach Goldenline czy LinkedIn bez problemu możesz znaleźć ludzi, którzy pracowali w przeszłości w danej firmie i w danym departamencie (czy nawet zespole). Część z nich będziesz gotowa się z Tobą podzielić swoimi doświadczeniami, część nie – ale warto próbować. Ja dzięki takiemu działaniu uniknąłem trafienia do firmy, w której miałbym zapewnione siedzenie w pracy weekendami.

3) Jeśli liczysz na szybki rozwój – zaryzykuj. Od pewnego profesora w czasie studiów podyplomowych usłyszałem, że jeśli jakiś pomysł wydaje się Tobie oraz Twoim znajomym dobrym pomysłem to prawdopodobnie oznacza, że jest już za późno (bo jeśli to pomysł biznesowy to prawdopodobnie ktoś już nad nim pracuje). I na odwrót: kiedy Twoi znajomi pytają się „a komu to będzie potrzebne?”, kręcą nosem, słyszysz „no nie wiem” to wtedy istnieje szansa, że trafiłeś na coś innowacyjnego i Twoja koncepcja się sprawdzi. Ja rok temu decydując się na pracę w dziale paid social od części znajomych słyszałem, że już jest dużo specjalistów w tej branży, że może powinienem wybrać coś innego… Tylko jeden mój znajomy, który pracuje w dużej firmie internetowej (ale bardziej jako inżynier, programista) doradził mi, żeby wybrać taką firmę, w której będę miał bliski kontakt z pracownikami Facebooka. Wiedza wiedzą ale ponadto duże znaczenie mają kontakty biznesowe, które zaprocentują w przyszłości.

4) Duża firma = znane marki. Przez całe swoje życie zawodowe pracowałem w firmach, które w swojej branży były jednymi z czołowych (i zarazem największych) firm. Doskonale wiem, że w zestawieniu z mniejszymi firmami i startupami takie duże organizacje mają swoje zalety i wady. Z mojej perspektywy główną zaletą pracy w tych większych firmach jest możliwość zdobycia doświadczenia w pracy z dużymi klientami i znanymi markami. Takie doświadczenie ma wymiar nie tylko praktyczny ale i wizerunkowy. W branży marketingowej czy reklamowej z tego co zdążyłem zauważyć liczy się nie tylko to jak wykonujesz swoją pracę, ale również dla jakich klientów pracujesz. Z drugiej strony musisz pamiętać, że duże organizacje zwykle są mniej elastyczne w kontekście awansu i rozwoju zawodowego. Nie chcę tutaj przesądzać, który wybór jest właściwy – natomiast w momencie porównywania kilku ofert warto wziąć pod uwagę również czynnik wielkości firmy.

Podsumowanie

Wszystko to brzmi kolorowo ale pewnie zastanawiasz się czytelniku jak to zadziało u mnie? Ja mniej więcej rok temu po prawie 6 latach w badaniach rynku zmieniłem branżę na digital marketing. Zacząłem od zera – wszystkie oferty, które otrzymałem dotyczyły stanowiska stażysty lub juniora. W momencie wybierania pracy miałem 4 różne oferty pracy (z różnych firm i z różnych działów) – co ciekawe tak się zdarzyło, że wybrałem ofertę najsłabiej płatną (na początku) ale taką, która w moim odczuciu dawała mi lepsze perspektywy w przyszłości.

W ciągu roku rozwój mojej kariery był bardzo dynamiczny – od stażysty, przez juniora i specjalistę i managera (stanowisko managera otrzymałem w momencie przejścia do nowej firmy). Pod względem zarobków po roku pracy w nowej branży udało mi się osiągnąć trochę lepsze pieniądze, niż te które miałbym w badaniach (zakładając, że w ciągu ostatniego roku po pozostaniu w badaniach otrzymałbym podwyżkę). To wszystko jest ważne, ale ważna jest również satysfakcja z pracy (której zaczęło mi brakować po paru latach w badaniach marketingowych) a także poczucie rozwoju i pod tym kątem jestem zdecydowanie zadowolony ze zmiany, na którą zdecydowałem się rok temu. Jestem w miejscu, w którym wykonuję ciekawą pracę, którą lubię a jednocześnie taką jaka jest doceniana przez moją organizację i moich klientów. Nie było to łatwa decyzja, nie było mi łatwo w pierwszych miesiącach po tej decyzji, wewnętrznie – podświadomie na pewno zżerały mnie nerwy… ale teraz wiem, że było warto!

Jestem świadomy, że zmiana pracy a tym bardziej przechodzenie do nowej branży to temat, który można by spokojnie opisać w książce. Mam nadzieję, że ta wersja skrócona przypadła Ci do gustu. Jeśli sam zmieniałeś pracę i przechodziłeś do nowej branży proszę podziel się z nami swoimi doświadczeniami w komentarzu.

—> Jeśli masz znajomych, którzy rozważają zmianę branży – poleć im mój tekst!

10 seriali, które warto obejrzeć w polskim Netflixie

6 stycznia 2016 nagle dowiedzieliśmy się, że Netflix udostępnił swój serwis dla Polaków. Moment można by rzec historyczny dlatego, że na Netflixa w Polsce czekaliśmy już kilka ładnych lat. Każda przesłanka, że Netflix pojawi się w naszym kraju od razu pojawiała się w formie newsa na największych portalach. Nic dziwnego, że 6 i 7 stycznia temat Netflixa zdominował na Facebooku News Feed większości z nas. Świeżo po premierze usługi pojawiły się głosy, że polska biblioteka seriali i filmów jest mocno zawężona w stosunku do tej w USA. Ja mimo wszystko chciałbym Wam pokazać, że warto skorzystać choćby z pierwszego bezpłatnego miesiąca usługi żeby obejrzeć kilka naprawdę niezły seriali (uwaga: nie wszystkie z nich w momencie tworzenia tego tekstu mają potwierdzonego polskiego lektora/polskie napisy – ale zakładam, że to się szybko zmieni).

10 seriali, które warto obejrzeć w polskim Netflixie

narcos

1) „Narcos”. Zaryzykowałbym opinię, że po „House of Cards” jest to drugi najbardziej znany w Polsce serial produkcji Netflixa. „Narcos” opowiada historię Pablo Escobara – kolumbijskiego dealera narkotyków, w XX wieku jednego z najbogatszych ludzi na świecie. Historia jest niesamowicie ciekawa – warto „Narcos” obejrzeć choćby po to, żeby zobaczyć jak w Ameryce Południowej biznes narkotykowy wpływał na władze rządkowe. W Polsce serial zebrał bardzo dobre recenzje.

 

broadchurch2) „Broadchurch”. Serial, który sprawił, że zainteresowałem się na dobre brytyjskimi kryminałami. Nietypowy kryminał bo w ramach opowiadanej historii znaczenie ma nie tylko policyjne śledztwo. To, co jest silną stroną tego serialu to zobrazowanie zmiany społecznej, która może nastąpić w małej społeczności, w której doszło do morderstwa dziecka. Do tego piękne zdjęcia malowniczych scenerii (w tym niesamowity klif) – wcześniej nie wierzyłem, że w Wielkiej Brytanii mogą się znajdywać tak klimatyczne miejsca. Chodzą słuchy, że w tym roku będzie kręcony 3. sezon „Broadchurch” – ja czekam na niego z niecierpliwością.

 

black3) „Black mirror”. Jakiś czas temu mieliście szansę obejrzeć ten serial na TVN7. Każdy kto oglądał ten serial z pewnością był nim zaciekawiony… wróć! Koniec żartów z tym TVN7 :) Podejrzewam, że większość moich czytelników nie ogląda seriali w telewizji. „Czarne lustro” to serial raczej niszowy dlatego polski widz miał do niego utrudniony dostęp. Sam obejrzę go jako jeden z pierwszych seriali na Netflixie.

Za Wikipedią:

„Każdy odcinek serialu to odbicie cywilizacji oraz zapowiedź konsekwencji, które mogą doprowadzić do jej upadku, jeśli nic się nie zmieni. W serialu zostaje poruszony między innymi problem przekraczania barier obyczajowych w imię sztuki, zgubnego wpływu nowych technologii na życie osobiste, czy podporządkowania życia regułom telewizji i portali społecznościowych, gdzie nic już nie jest prawdziwe.”

breaking4) „Breaking Bad”. To jeden z popularniejszych seriali, które powstały w ostatnich latach. Nie będę będę streszczał jego tematyki bo jestem przekonany, że każdy z Was o nim mniej lub więcej słyszał :) Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał „Breaking Bad” to teraz będzie miał możliwość nadrobienia zaległości,

 

 

suits5) „Suits”. Mimo entuzjastycznych opinii, które słyszałem do tej pory o tej produkcji nie miałem nigdy okazji obejrzeć tego serialu. Wraz z wejściem Netlixa do Polski zmieniło się to :) Jeśli ktoś lubi seriale „prawnicze” to musi koniecznie obejrzeć „W garniturach”. Na Filmwebie serial ma średnią ocenę 8,3.

 

 

the fall

6) „The Fall”. Kolejny w tym zestawieniu bardzo klimatyczny serial produkcji BBC. Nie wiem co sprawia, że to właśnie Anglicy w ostatnich latach nakręcili najbardziej mroczne i fascynujące seriale kryminalne – macie jakiś pomysł? :) Jedna z głównych ról odgrywa Gillian Anderson (znana większości osób z „Archiwum X”) – i choćby dla tej roli trzeba obejrzeć ten serial. „The Fall” łamie typowe schematy i klisze fabularne obecne w większości seriali – nie będę spojlerował – przekonajcie się sami jak to robi. Jedyna wada serialu jest taka, że… jest taki krótki (i jeszcze nie został skończony).

 

orange7) „Orange is the new black”. Ludzie z reguły lubią oglądać filmy i seriale, których akcja się odbywa w więzieniu. Więzienie to miejsce w pewien sposób fascynujące – wielu z nas ciekawi to jak wygląda codzienność życia w więzieniu, jakimi regułami społecznymi kierują się więźniowie (w tym miejscu przy okazji polecę książkę „Gry więzienne”). Zwykle w filmach przedstawione są męskie więzienia – „Orange is the new black” łamie tę regułę i opowiada historię rozgrywającą się w kobiecym więzieniu. W tym zestawieniu to jeden z lżejszych seriali (z dużą nutką humoru). Na IMDB średnia ocenia to 8,4.

 

skins 8) „Skins” (wersja brytyjska). Jeden już z trochę starszych seriali ale wartych Waszej uwagi. Produkcja opowiada historię grupy przyjaciół z Bristolu – taki opis raczej średnio zachęca do obejrzenia serialu – ja w pewnym momencie skusiłem się na pierwszy odcinek… i wsiąkłem na kilka sezonów (aż do momentu, kiedy zmieniła się obsada aktorska – tych sezonów już nie oglądałem). Ciekawe jest to, że wielu aktorów ze „Skins” się wybiło i gra regularnie w topowych serialowych i filmowych produkcjach (m.in. Hannah Muray znana z „Gry o tron”, która wystąpiła także w świetnym filmie „Tajemnice Bridgend”).

 

Making 9) „Making a Murderer„. Serial dokumentalny produkcji Netlix (biorąc pod uwagę jakość seriali Netflix to już dobry powód żeby spróbować obejrzeć choćby pierwszy odcinek). Opowiada historię mężczyzny, który bezzasadnie spędził w więzieniu 18 lat. W USA zebrał bardzo dobre recenzje. Na IMDB średnia ocen to 9,3 (w 10 stopniowej skali). Sam nie oglądałem jeszcze tego serialu – ale jestem nim zainteresowany na podstawie licznych pozytywnych recenzji.

 

10) Pozycja dziesiąta. Tutaj zostawię puste miejsce… Jakich seriali brakuje Waszym zdaniem w moim zestawieniu? Co mi i innym polecicie obejrzeć na Netflixie? Dajcie znać!

Podsumowanie książkowe 2015 roku

Podsumowanie książkowe 2015 roku

Koniec roku to zwykle czas różnych podsumowań. Tym razem przygotowałem dość nietypowy wpis bo zdecydowałem się Wam opowiedzieć nie tylko o książkach biznesowych ale i o pozostałych moich lekturach.

Statystyki

2015 rok wydaje się być dla mnie rokiem szczególnym bo udało mi się przeczytać znacznie więcej książek niż w latach ubiegłych. O ile w 2014 roku przeczytałem koło 30 książek, tak w 2015 roku z mojej listy wynika, że przeczytałem około 44 książek (około, bo kilka książek przerwałem w trakcie lektury i nie wpisałem ich na listę, inne z kolei zacząłem pod koniec 2015 roku i wciąż czytam). Z czego wynika taki wzrost mojej aktywności czytelniczej? W pierwszej kolejności stawiałbym na zakup Kindle’a. Za jego sprawą mam łatwiejszy dostęp do książek. Ponadto na stałe jestem zapisany do newsletterów z serwisów ebookowych dzięki czemu kupuję więcej książek (bo jak widzę ciekawą książkę poniżej 15 PLN to trudno nie zdecydować się na jej zakup). „Kundelek” (jak to pieszczotliwie nazywają czytnik ebooków jego niektórzy właściciele” ułatwia też lekturę tzw. cegieł. W momencie, kiedy pierwszą książkę Knausgarda czytałem w wersji papierowej jej lektura np. w komunikacji miejskiej była znacznie utrudniona.

Moje rekomendacje

Biznesowa książka roku: w tej kategorii miałem olbrzymi problem. Czytałem w tym roku kilka książek biznesowych, które zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie… ale z trudem mi było wybrać tę jedną wyjątkową pozycję, którą z czystym sumieniem mogę wszystkim zarekomendować. Finalnie skłaniałbym się ku książce autorstwa Mr Ronald D. Geskeya Sr. „Media Planning & Buying in the 21st Century” – jestem jeszcze w trakcie jej lektury ale biorąc pod uwagę niewielką liczbę książek poświęconych tematyce planowania i kupowanie mediów jest to zdecydowanie interesująca pozycja.

Książka popularno naukowa: Malcolm Gladwell „David i Goliat”. Podchodziłem do tej pozycji sceptycznie a skończyłem zachwycony. Niesamowita książka. Po latach lektur różnych książek z zakresu nauk społecznych czasem mam wrażenie, że niewiele mnie zaskoczy. Gladwell mnie zaskoczył: opowiedział ciekawe historie, które pozwoliły mi spojrzeć na pewne problemy z odmiennej perspektywy. Książka wzbogacająca życiowo. Zdecydowanie polecam.

Ekonomia:  z tego pola chciałbym Wam polecić książkę Rafała Wosia „Dziecięca choroba liberalizmu”. Dobrze napisana książka, która pozwala spojrzeć na transformację systemową i dyskurs ekonomiczny w Polsce po 89 roku z odmiennej, ciekawej perspektywy. Jeśli znacie kogoś, kto przeżywa moment fascynacji ideami neoliberalnymi (które w ostatnich latach stały się mocno popularne zwłaszcza wśród najmłodszych wyborców) i ogranicza swoje lektury do autorów z tego nurtu: dajcie mu dla równowagi do przeczytania książkę Rafała Wosia.

Reportaż roku: i znów miałem problem. W tym roku czytałem wiele ciekawych reportaży na podobnym poziomie i trudno mi było wybrać tę jedną wyjątkową książkę. Ale zdecydowałem się Wam zarekomendować reportaże Lidii Ostałowskie wydane w książce „Bolało jeszcze bardziej”. Nie jest to łatwa lektura – opowiedziane historie są przejmujące i mogą nastrajać mocno pesymistycznie.

Polityka, historia: tuż po zamachach w Paryżu aby lepiej zrozumieć czym jest Państwo Islamskie sięgnąłem po książkę Benjamina Halla „ISIS. Państwo Islamskie”. Książka spełniła swoją funkcję, dlatego tym wszystkim, którzy chcą lepiej się orientować w dzisiejszym świecie (i sytuacji międzynarodowej) zdecydowaniem polecam tę pozycję.

Kryminał rokututaj od kilku lat bez zmian. Dla mnie królem kryminałów jest Hakan Nesser. W momencie, kiedy się myśli o skandynawskich kryminałach większość osób najpierw myśli o Mankellu, Larssonie czy Lackberg. Ja poza Lackberg czytałem książki wszystkich tych autorów i najbardziej przypadło mi do gustu pióro Hakana Nessera. W tym roku ukazały się dwie ostatnie książki z cyklu o komisarzu van Veeterenie: „Jaskółka, kot, róża, śmierć”, oraz „Sprawa G” i właśnie te książki uznaję za najciekawsze kryminały wydane w Polsce w 2015 roku. Co sprawia, że tak pozytywnie piszę o Nesserze? 3 słowa: bohaterowie, akcja, historia. Bohaterowie - z krwi i kości – w książkach Hakana Nessera brakuje złowieszczych morderców, wyznawców zła, dla których zabijanie jest celem samym w sobie. Detektywi (van Veeteren i Gunar Barbaroti) również mają niewiele wspólnego z typową postacią detektywa, który jest zwykle samotnym, zgorzkniały mężczyzną po 40 roku życia, który topi smutki w alkoholu. Akcja: w odróżnieniu od większości kryminałów z wartką akcją budowaną na kolejnych cliffhangerach w książkach Nessera akcja rozwija się stopniowo: Nesser umiejętnie buduje napięcie. Często w jego książkach już od początku wiemy kto jest mordercą i jak doszło do zbrodni – a później obserwujemy jak policjanci pracują na daną sprawą. W ogóle czasem mam wrażenie, że jego książki plasują się gdzieś między kryminałem a książkami obyczajowymi. Historia: Nesser tworzy bardzo ciekawe intrygi – jeśli po lekturze kolejnego kryminału macie odczucie, że „gdzieś już to widziałem” i irytuje was wtórność kolejnych książek to sięgnijcie po Nessera – nie zawiedziecie się.

Najbardziej wciągająca książka rokucykl książek Blake’a Croucha o Wayward Pines. Pierwsza książka miejscami  nużyła… ale po tym jak pewne elementy fabularne zaczęły się układać w logiczną całość trudno było się oderwać od lektury kolejnych książek. Dla fanów Twin Peaks lektura obowiązkowa.

Polska książka: „Morfina” Szczepana Twardocha. Większość z Was nawet jeśli jej nie czytała z pewnością o niej słyszała, dlatego nie będę się rozpisywał o fabule. Kto nie czytał: polecam bo naprawdę warto. Mimo, że objętościowo wygląda dość poważnie – „Morfinę” pochłania się błyskawicznie.

Sportowa książka roku: o bieganiu przeczytałem już całą masę książek: poradniki, biografie, książki poświęcone technice biegania etc. (kilka recenzji znajdziecie tutaj), dlatego raczej już rzadko kiedy sięgam po tego typu pozycję. Wyjątek zrobiłem dla: Magda Ostrowska-Dołęgowska, Krzysztof Dołęgowski „Szczęśliwi biegają ultra” i nie żałuję. Jeśli szukacie ciekawej książki o sporcie (nie tylko o bieganiu), jeśli szukacie historii osób, które ułożyły swoje życie w taki a nie inny sposób, żeby realizować swoje pasje sięgnijcie po książkę Dołęgowskich. Warto! Dłuższą recenzję możecie znaleźć tutaj.

Rozczarowania książkowe

James Frey „Milion małych kawałków” – jeśli chcecie sięgnąć po dobrą książkę o nałogu to lepiej sięgnijcie po naszą rodzimą autorkę Małgorzatę Halber i jej „Najgorszego człowieka na świecie”.

Randi Zuckerberg „Dot.s(com)plikowane. Jak rozplątać nasze życie w sieci” – o tej książce mogliście już przeczytać w mojej recenzji.

Marcin Wicha „Jak przestałem kochać design” – ta książka miała wiele rekomendacji innych osób… ale mnie nie zachwyciła. Nie potrafię napisać dlaczego. Nie chcę Wam jednak odradzać tej książki bo skoro tak wielu osobom się podobała to istnieje duża szansa, że i Wy znajdziecie w niej coś wartościowego.

Nassim Taleb „Anykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy” – sama koncepcja prezentowana przez Taleba jest ciekawa. Ale zamiast czytać kilkuset stronicową książkę, w której jeden temat jest wałkowany na wiele sposobów, wolałbym przeczytać 30 stronicowy artykuł.

A jak wyglądał Wasz czytelniczy 2015 rok? Czy zgadzacie się z moimi rekomendacjami? Co sami mnie byście polecili, a co odradzacie?

9 konferencja Havas Media Group (2015) #hmgc

Jeśli jeszcze pamiętacie moją zeszłoroczną relację z konferencji Havas Media o „Organic marketingu” to z pewnością zapadła Wam w pamięć moja entuzjastyczna opinia na temat tego wydarzenia. Minął rok a ja znów miałem szansę pojawić się na corocznym wydarzeniu organizowanym przez jeden z kluczowych domów mediowych na polskim rynku. Zamiast szczegółowo opisywać kolejne wydarzenia chciałbym się z Wami podzielić paroma momentami, które zapadły mi w pamięć.

 

Przed właściwym startem konferencji organizatorzy poinformowali nas, że w niedawnym zamachu w Paryżu wśród licznych ofiar terrorystów znaleźli się również pracownicy i współpracownicy francuskiego oddziału Havas Media. W ramach uczczenia ich pamięci wystąpił Michał Sobierajski, wokalista i pianista szerzej znany za sprawą występów w Voice of Poland. Bardzo poruszający moment… o którym trudno napisać coś więcej. Trudno bo żadne słowa, żadne zdania nie wydają się właściwe. W każdym razie wyrazy uznania dla organizatorów konferencji, którzy słusznie postanowili nie pomijać tego smutnego wątku.

 

Później na scenie pojawił się Mariusz Szczygieł i jak to potocznie się mówi „pozamiatał”. Bardzo ciekawy i charyzmatyczny mówca. Jak to samo ujął nie przygotował żadnej prezentacji bo zwykle nie planuje w całości swoich wystąpień. I jestem skłonny w to uwierzyć :) Kilka ciekawych anegdotek i zabawnych historii o zjednywaniu sobie ludzi przy pisaniu reportaży sprawiło, że 30 minut minęło nie wiadomo kiedy… Kolejni prezentujący mieli zawieszona poprzeczkę oczekiwań naprawdę wysoko.Ostatnio Mariusz Szczygieł pojawił się na konferencji PTBRiO, teraz Havas Media… coś czuję, że będzie się pojawiał na kolejnych marketingowych wydarzeniach :)

 

Kolejny z momentów, który wspominam to wystąpienie Jeza Jowetta o „influencerach” ale nie za sprawą jakichś odkrywczych informacji. Po prostu 10 lat nigdy bym się nie spodziewał, że zobaczę poniższe video na poważnej konferencje branżowej ;)

 

Najbardziej inspirujące ze wszystkich wystąpień to prezentacja Alicji Cybulskiej o kreatywności w reklamie. A wszystko za sprawą ciekawych case studies pokazujących jak można kreatywnie wykorzystać różnego rodzaju rozwiązania technologiczne (genialny pomysł Post It na użycie reklamy remarketingowej!). Obejrzyjcie sami!

 

Czy wypełnianie formularzy musi być takie nudne? Canal+ pokazał, że nie :)

 

Czy reklamy bazujące na remarketingu muszą irytować? Przeczytajcie o kampanii „Post it”.

 

Kolejny wydawałoby się dość prosty koncept a zarazem przekładający się na istotną poprawę wyników biznesowych czyli corridor targeting w kampanii German Wings:

 

Nowoczesna technologia pomaga uratować życie – ciekawy pomysł meksykańskiego Czerwonego Krzyża:

 

W Internecie jest całe zatrzęsienie promocyjnych biletów lotniczych… Jak na takim wymagającym rynku wyróżnić się? Ciekawa kampania pokazująca jak łączy online z offlinem:

 

Mark Adams z Vice Media wyszedł na scenę i zrobił show. Mega energetyczne wystąpienie przykuwające uwagę. Bo jak nie zwrócić uwagi na gościa, który wychodzi na scenę i deklaruje „koniec bullshitu na dzisiaj [...] chcę z Wami porozmawiać ale inaczej niż zwykle [...] porozmawiajmy szczerze tak jak rozmawia się o 2 nad ranem po paru głębszych”. I tak jak zapowiedział… zdecydowanie nie owijał w bawełnę. Ale nic dziwnego – bo przykłady komunikacji Burger Kinga i Skody, które Mark pokazywał w swojej prezentacji rozśmieszyły całą salę do łez.

 

O dziwo na filmach z sieci Mark Adams wypada… dość normalnie. Tutaj przykład (krótkie wideo z paroma przemyśleniami o których Mark wspominał również na konferencji Havas Media):

 

Z wystąpienie Marka chciałbym się z Wami podzielić jeszcze jednym zabawnym filmem:

 

Konferencję zakończyło wystąpienie Wiesława Bartkowskiego o interakcji ucieleśnionej. Inspirujące i zdecydowanie poszerzające horyzonty (chociaż interesujące chyba bardziej dla geeków niż marketerów ;) ). Jedno z ciekawszych połączeń nauk społecznych i technologii IT z jakim do tej pory się zetknąłem. I znów organizatorzy konferencji „mieli nosa” zapraszając kolejnego prezentera z dość nietypową, jak na konferencje marketingowe, prezentacją. Może tędy droga? Bo ile razy można słuchać o „nowych trendach konsumenckich”?

 

Podsumowując krótko: kolejna udana konferencja zorganizowana przez Havas Media. Mam nadzieję, że również za rok będę mógł uczestniczyć w jej kolejnej edycji.